piątek, 9 kwietnia 2010

Dyplom i co dalej?

Pozwoliłem sobie zrobić dłuższą przerwę od wszystkiego, bo ostatnio sporo się podziało. TAK! Zostałem marigstrem i inzynierem za jednym zamachem. Z wielką radością mogę powiedzieć wszystkim, że... zupełnie nic to w moim życiu nie zmieniło. Jeden kolega pocieszał mnie, że to kiedyś będzie procentować, jednak w naszym bardzo rzemieślniczym zawodzie śmiem twierdzić, iż NIE!
Wyższe zarobki?
Oczywiście, że nie. Przecież każdy pracodawca zamiast zapłacić 500 PLN więcej wykwalifikowanemu, dyplomowanemu inżynierowi, będzie wolał zatrudnić na jego miejsce dwóch młodych studentów, którzy będą zapewne bardziej wydajni, mniej kręcący nosem i wyrzymalsi. Brutalne? Ale prawdziwe.
Co zatem zrobić, żeby dotychczasowa nauka nie poszła w las?
 Odpowiedzi jest kilka. Ja zaprezentuję dwie najprostsze:
  1. Ucz się dalej.
  2. Poszukaj pracy na innym stanowisku i licz na to że uda Ci się naciągnąć pracodawcę na to, że będziesz równie wydajny co dwóch tanich młodych studentów.
Uczyć się?
Owszem! Masz już tytuł - wykorzystaj go jako przepustkę na studia podyplomowe. Teraz magiczna zasada: nie kontynuuj tego fachu który już masz - i tak nikt tego nie doceni. Zrób dyplom z czegoś zupełnie nie związanego z tym, czego uczyłeś się do tej pory. Takie combo pozwoli poszerzyć swoje horyzonty i elastyczność jeśli chodzi o rozwój zawodowy.

Drugie rozwiązanie jest na tyle naiwne, że nawet nie próbuję go rozwijać. Niemniej słuszne i bardzo pożądane.