poniedziałek, 15 grudnia 2014

Michael Jordan vs. Kobe Bryant

No ciężkiej cholery dostaję jak słyszę pytanie różnej maści ekspertów na temat tego, który z wyżej wymienionych Panów jest lepszy. Ludzie, czy myśmy oglądali przez ostatnie lata jakieś dwie różne ligi czy może żyjemy w równoległych światach? Ale, że niby o co mi chodzi? Zaraz Wam pokażę o co mi chodzi.

Sezon zasadniczy:

Kobe Bryant:
25.4 PPG, 5.0 REB, 5.0 AST, 1.5 STL, 3.0 TOV

Michael Jordan:
30.1 PPG, 6.2 REB 5.2 AST, 2.3 STL, 2.7 TOV

Faule, bloki i inne pierdoły pomijamy gdyż są zbliżone.

Kobe potrzebował 1268 meczy i 19 sezonów po średnio 36 minut, żeby zdobyć 32284 punktów. MJ do zdobycia 32292 potrzebował 1072 meczy w 15 sezonów (dwa w wieku 39 i 40 lat dla Washington Wizzards) przy podobnej ilości minut na mecz.

Za mało przekonujące? No to zerknijmy na Playoffy - tu robi się zdecydowanie ciekawej.

Playoffs:

Kobe:
25.6 PPG, 5.1 REB, 4.7 AST, 1.4 STL

Michael Jordan:
33.4 PPG, 6.4 REB, 5.7 AST, 2.1 STL

Bardzo wiele osób jako argument do porównywania tych dwóch zawodników podaje ilość zdobytych przez nich pierścieni (Kobe 5, MJ 6). Jednak czy słusznie? Jeśli będziemy trzymać się tego kryterium to może od razu weźmiemy do tego porównania jeszcze Roberta "Big Shot" Horry'ego, który jest siedmiokrotnym mistrzem NBA? Absurdalne. Ale dla spokoju weźmy to też pod uwagę jednak sprawdźmy jak to dokładnie wyglądało.

Kobe o mistrzostwo grał 7 razy (sam 3) i wygrał 5 razy (sam 2) - o tym za chwilkę.
MJ o mistrzostwo grał 6 razy i 6 razy wygrał.

No to sprawdźmy jak to było z tymi mistrzostwami wygrywanymi przez Kobe'ego.

2000 - Kobe zagrał bardzo przeciętny sezon, a w całych playoffach był niczym więcej jak drugą strzelbą drużyny. Podsumowując: MVP sezonu zasadniczego Shaq, MVP Finałów Shaq (jak ktoś chce troszkę statystyk to odsyłam do http://en.wikipedia.org/wiki/1999%E2%80%932000_Los_Angeles_Lakers_season#Playoffs_2)

2001 - Tu Kobe grał już lepiej i był równym partnerem dla Shaq'a jednak to właśnie ten drugi zgarnął MVP Finałów (oczywiście zasłużenie) - troszkę statystyk można znaleźć tu: http://en.wikipedia.org/wiki/2000%E2%80%9301_Los_Angeles_Lakers_season#Playoffs_2

2002 - W zasadzie sytuacja jak wyżej. Kobe jako druga opcja do zdobywania punktów, Shaq został MVP Finałów (http://en.wikipedia.org/wiki/2001%E2%80%9302_Los_Angeles_Lakers_season#Playoffs_2)

2009, 2010 - Kobe jako pierwsza opcja strzelecka słusznie otrzymuje nagrodę MVP Finałów.

Patrząc na powyższe można dojść do wniosku, że w sumie to te pierwsze trzy mistrzostwa dla Kobe'ego wygrał Shaq (tak, za chwile mnie tu zhejtują i zlinczują, ale THAT'S THE TRUTH). Gdyby zamiast Kobe'go w Lakers wtedy grał Tracy McGrady, Steve Nash, Jason Kidd, Vince Carter czy Allen Iverson to Lakers i tak by zdobyli te mistrzostwa - bez dwóch zdań.

W przypadku MJ'a:

1991 - MVP sezonu, MVP finałów i statystyki z kosmosu (http://en.wikipedia.org/wiki/1990%E2%80%9391_Chicago_Bulls_season#Playoffs)

1992 - MVP sezonu, MVP Finałów i znowu statystyki z kosmosu (http://en.wikipedia.org/wiki/1991%E2%80%9392_Chicago_Bulls_season#Playoffs_2)

1993 - MVP Finałów (w sezonie Sir Charles dostał MVP sezonu, moim zdaniem niesłusznie, ale dawanie co roku nagrody MJ'owi robiło się wtedy po prostu nudne) i kolejny raz świetne statystyki (http://en.wikipedia.org/wiki/1992%E2%80%9393_Chicago_Bulls_season#Playoffs)

1996 - MVP sezonu i MVP finałów, warto podkreślić, że w trakcie sezonu Chicago zanotowało 72 wygrane i tylko 10 przegranych co jest do tej pory najlepszym wynikiem w historii ligi.

1997 - MVP Finałów

1998 - 3 razy MVP (All Star Game, Sezon i Finały)

Podsumowując:
Kobe zdobył 1 nagrodę MVP sezonu (i to jeszcze wtedy kiedy przegrał w finale z Bostonem) i 2 razy został MVP Finałów i 2 razy został królem strzelców ligi.

Michael został 5 razy MVP sezonu i 6 razy MVP Finałów i 10 (z realnych 13 sezonów!!!) został królem strzelców.

Kobe spędził już 19 sezonów w NBA - Michael 15 sezonów ( w tym dwa po czteroletniej przerwie w wieku 39 i 40 lat!!!).

Na koniec jeszcze jedna sprawa - pierwszy sezon w NBA.
Kobe:
7.6 PPG, 1.9 REB, 1.3 AST, 0.7 STL w 71 meczach po 15.5 minuty w każdym. Musiał walczyć o minuty z takimi tuzami jak Eddie Jones, Nick Van Exel czy Cedric Ceballos (WHAAAT???), który w całej karierze zanotował 14.3 PPG, 5.3 REB i 1.2 AST. Nie przypuszczam, żeby trener Del Harris, który pomógł drużynie z Los Angeles uzyskać wynik 56 wygranych do 26 przegranych, celowo ograniczał minuty Bryanta w tamtym czasie. Moim zdaniem wynikało to tylko z tego, że osiemnastoletni Kobe był wtedy gorszy niż E.J, N.V.E czy C.C. Raczej żenujące, nie?

MJ:
28.2 PPG, 6.5 REB, 5.9 AST, 2.4 STL w 82 meczach po 38 minut w każdym.

Nie mam zamiaru uszczuplać KB z jego osiągnięć (w ciągu 20 lat to w końcu można naklepać tych 32k punktów), ale porównywanie go do MJ'a jest cokolwiek nie na miejscu. Co z tego, że sam MJ wypowiada się o nim w superlatywach i twierdzi, że jest "the best" - to nie zmienia faktu, że IMHO Kobe jest o klasę gorszym zawodnikiem od MJ'a - lub jak kto woli - MJ jest o klasę lepszym zawodnikiem od Kobe'ego.


END OF STORY.

piątek, 18 marca 2011

Więzadło krzyżowe - nieobiektywna historia pewnego kolana cz.12 - "Powrót do normalności"

Może nie do końca zupełnej normalności, ale ze spokojnym sumieniem mogę powiedzieć, że w 100% jestem w stanie robić dokładnie to co robiłem przed operacją.
Minęło 5 miesięcy i 6 dni od czasu spotkania "na stole" i mogę spokojnie biegać, skakać i robić wszystkie podobne szaleństwa. Oczywiście noga nie ma takiego "pałera" jak ze zdrowym więzadłem, ale rezultat jest co najmniej zadowalający. Przy skakaniu czasem mam wrażenie, jakby noga była drewniana, ale motoryka naprawdę idzie w dobrym kierunku.
Dzisiaj w planie jest siatkówka.
Obawy - są, owszem, ale nie planuję przecież skakać z zasięgiem 320 cm. Traktuję to raczej jako test sprawności na polu bitwy. Zobaczymy co z tego wyniknie.

środa, 12 stycznia 2011

Więzadło krzyżowe - nieobiektywna historia pewnego kolana cz.11 - "Już prawie koniec"

Dzisiaj minął 3 miesiąc od czasu operacji i rozpoczyna się dwutygodniowy okres ochronny, w którym następuje przebudowa struktury więzadła. Wiąże się to z jeszcze większą ostrożnością, żeby nie doszło do uszkodzenia zamiennika więzadła.
Dynamiczne ćwiczenia rehabilitacyjne na różne partie mięśni dolnej kończyny zostały zamienione na ćwiczenia wzmacniające równowagę i korygujące ułożenie kręgosłupa.

To o czym warto jeszcze wspomnieć to o pewnego rodzaju psychicznej blokadzie związanej z tym, że kolano mimo wszystko zachowuje się troszkę inaczej od zdrowego kolana. Wszelkie chrupnięcia, skurcze i jakiekolwiek inne "dziwne" zachowania są od razu postrzegane jako coś "groźnego". Ale prawda jest taka, że jeśli tylko nie pojawia się opuchlizna to nie ma się czym przejmować.


środa, 29 grudnia 2010

Więzadło krzyżowe - nieobiektywna historia pewnego kolana cz.10 - "Rehabilitacja"

Jestem już równo 11 tygodni po zabiegu. Sytuacja obecne wygląda tak:

Potrafię prawie całkiem zgiąć nogę w kolanie, jednak nie kucnę jeszcze tak, żeby cały ciężar ciała na niej oprzeć. Mięśnie są odbudowane w stopniu co najmniej satysfakcjonującym. Czworogłowemu brakuje już niewiele do stanu jak sprzed zabiegu. Dwugłowy odbudowuje się dużo wolniej, ale również nie ma tragedii. Najlepiej wyglądają mięśnie łydki.

Obecnie nie ma już żadnych niewygód związanych z poruszaniem się czy bólem. Oczywiście do poruszania się zalecane jest chodzenie w ortezie, która odpowiednio stabilizuje kolano, ale również bez niej spokojnie można już „biegać” po schodach.

W dalszym ciągu jeżdżę na rehabilitację. Przynajmniej raz w tygodniu spotykam się z Panią rehabilitant, która sprawdza czy ze stabilnością nie dzieje się nic złego oraz mobilizuje mnie do ćwiczeń, żeby szybciej odbudować mięśnie. Dosyć to nużące, ale nie można powiedzieć, żeby było to niepotrzebne.

wtorek, 21 grudnia 2010

Więzadło krzyżowe - nieobiektywna historia pewnego kolana cz.9 - "Noc po zabiegu"

Dzięki otrzymanemu środkowi przeciwbólowemu dozowanemu automatycznie w ciągu całej nocy, ból jest nieodczuwalny. Jednak ciężko powiedzieć o tym, żeby dało się spokojnie zasnąć mimo odczuwalnego zmęczenia. Noga jest ustawiona w jednej pozycji i nie należy nią kręcić na lewo i prawo, co za tym idzie śpi, a raczej próbujemy spać cały czas na plecach. Próbował ktoś tego kiedyś?

Tak czy inaczej udało mi się zasnąć około około 21, a obudziłem się "dopiero" około 1 w nocy. Później sen był już tylko godzinnymi drzemkami przerywanymi 30 minutowymi przebudzeniami. I tak do godziny 8 rano, kiedy przyszła kolejna miła Pani pielęgniarka i przyniosła mi śniadanie - spora buła z szynką i ogórkiem oraz jogurcik. Takie poranki to ja mogę mieć codziennie. ;)

Do godziny 10 leżałem dalej "czytając" książkę w wersji audio, dopóki nie pojawił się mój rodziciel z zamiarem zabrania mnie do domu. Pielęgniarka wyciągnęła mi z kolana dreny - rureczki odprowadzające płyny i krew do plastikowych pojemników przywiązanych do uda. Gdy oglądałem te rureczki to widziałem je z trzech stron kolana w każdym miejscu wchodzące do środka. Zastanawiało mnie to, że pojemnik był tylko jeden, ale kto by o tym myślał. Tak, to była jedna jedyna rurka, przeciągnięta przez kolano trzy razy. Nie polecam przyglądać się gdy ta rurka jest wyciągana, bo widok czegoś przemieszczającego się wewnątrz kolana nie jest specjalnie ciekawy. Anyway, wszytko jest bezbolesne.

W końcu pojawił się lekarz. Pooglądał kolano z każdej strony i zawyrokował - "do domu". :) Dostałem polecenie, żeby się ubrać i spróbować stanąć na nogi. Oczywiście przy pomocy kul inwalidzkich i bez stawiania ciężaru ciała na zoperowanej nodze. Poszło gładko. Spodziewałem się zapowiadanej fali bólu w momencie opuszczenia nogi w dół, ale taka się nie pojawiła. Przed samym wyjściem dostałem jeszcze dawkę Ketonalu na drogę, kilka poleceń od rehabilitanta i polecenie by pojawić się po 14 dniach na ściągnięciu szwów.

C.D.N.