Minęło 5 miesięcy i 6 dni od czasu spotkania "na stole" i mogę spokojnie biegać, skakać i robić wszystkie podobne szaleństwa. Oczywiście noga nie ma takiego "pałera" jak ze zdrowym więzadłem, ale rezultat jest co najmniej zadowalający. Przy skakaniu czasem mam wrażenie, jakby noga była drewniana, ale motoryka naprawdę idzie w dobrym kierunku.
Dzisiaj w planie jest siatkówka.
Obawy - są, owszem, ale nie planuję przecież skakać z zasięgiem 320 cm. Traktuję to raczej jako test sprawności na polu bitwy. Zobaczymy co z tego wyniknie.