środa, 21 kwietnia 2010

To work@home or not to work@home?

Dzisiaj chciałem podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat pracy w domu (pracy zdalnej) jako programista.

Kilka lat temu zostałem zatrudniony przez portal zapewniający pasaże sklepów online. Firma nie posiadała jeszcze biura dlatego skutkiem ubocznym była konieczność - co bardzo było mi na rękę ze względu na dzienny tok studiów - pracy zdalnej.

Początki były błogie - elastyczne godziny pracy, to jest to czego każdemu szczerze życzę. Chcesz w danej chwili popracować? Pracujesz. Nie masz ochoty? Wychodzisz na miasto - wracasz po kilku godzinach i wtedy pracujesz - za zwyczaj do późna. Niby wszystko fajnie - tylko nie wiedzieć dlaczego tych pierwszych przypadków (że nie chce się pracować) było znacznie więcej. Problemem jest mobilizacja. Nie chodzi tutaj o kwestie finansowe, bo pensja była godziwa. Chodzi to zasadę: "jeśli masz coś zrobić, usiądź i poczekaj aż ci przejdzie". Ona bardzo dobrze się tutaj sprawdza.

Druga sprawa: brak obcowania z ludźmi. Może i był spokój w pokoju, brak jęczących administratorów i wpadających do pokoju Project Managerów, ale z doświadczenia pracy w wielkiej firmie powiem Wam, że nic tak nie cieszy jak piłeczka ping-pongowa rzucona przez kolegę z drugiej części biura odbijająca się od monitora i trafiająca centralnie w nos.

Trzecia sprawa: jesteś w domu! Wszystko co związane z domem kojarzy mi się z pracami domowymi oraz z odpoczynkiem a nie pracą. Ponadto, przychodzi (np. ciocia) i mówi: "O, widzę, że jesteś w domu, mógłbyś mnie zamieźć do miasta na rynek?" Odpowiedź: "Bardzo chętnie ciociu, ale pracuję." Riposta: "Jak pracujesz, przecież widze, że bawisz się komputerem.".

Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie z bilansu plusów-minusów pracy zdalnej w domu jako programista.