Mam kilka własnych przemyśleń na temat organizowania wieczoru kawalerskiego (za i przeciw):
Cały dzień przygotowan, trzycyfrowy rachunek, dzień wycięty z życiurysu z powodu kaca i 5 godzin wyśmienitej zabawy.
Tak, w dużym uproszczeniu można przedstawić bilans zysków i strat organizacji i realizacji czegoś na kształt "wieczoru kawalerskiego". Po takim wstępie nasuwa sie pytanie "czy było warto i czy zrobiłbyś to jeszcze raz?".
Czy było warto? Oczywiście - wspomnienia są nieocenione (przynajmniej do momentu, w którym urywa się film).
Czy zrobiłbyś to jeszcze raz? Stanowczo tak - ale troszke inaczej i paradoksalnie na większą skalę.
Kilka drobnych problmemów, które pojawiają się przy organizowaniu tego typu imprezy:
Koszty - oczywiście najwięcej kosztuje alkohol, ale to zależy od tego, co jest w planie do spożycia.
Termin - trudno dobrać termin imprezy tak, żeby zgrać wolny czas dla 10-15 osób. Zawsze znajdzie się ktoś, komu coś wypadnie, dlatego sugeruje nie przejmować sie tym aż tak.
Ni mniej ni więcej gorąco polecam przeżyć (dosłownie) każdemu kawalerowi własne stag party.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz