Od razu na początku zaznaczę, że bez więzadła krzyżowego przedniego da się żyć. A dlaczego by nie. Czasem mogą pojawić się problemy z utrzymanie równowagi, ale jeśli ktoś nie porusza się dużo, to praktycznie nie zauważy różnicy. Jednak należy pamiętać, że jak więzadła nie ma to amortyzacja kolana praktycznie nie istnieje. Co więcej nieświadomie krzywimy sobie kręgosłup. Dlaczego? Otóż jak się okazuje (skąd to wszystko wiem, to napiszę później) zdrowa noga przejmuje automatycznie braki w stabilizacji. Co za tym idzie większe obciążenie pojawia się na mięśniach zdrowej nogi, które bezpośrednio przenosi się na mięśnie grzbietu.I w ten oto sposób od października 2008 roku do października 2010 roku niczego nieświadomy doprowadziłem do przeniesienia ciężaru ciała w 60% na prawą nogę. Można sobie wyobrazić, co by się działo po 5 latach.
Jak to się stało, że końcu zdecydowałem się na zrobienie cokolwiek w kierunku leczenia kolana?
Prosta sprawa: dokładnie ten sam problem miała moja ciotka. Udała się do specjalisty poleconego przez jej znajomego lekarza. Jak się okazało ów specjalista to facet o złotym sercu i magicznych rękach, który składa do kupy sportowców. Szybka operacja i po 3 miesiącach ciotka biega po schodach. Mimo, iż dosyć sceptycznie byłem nastawiony do wszystkich ortopedów po tym co pokazał mi poprzedni ortopeda zdecydowałem się zaryzykować.
C.D.N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz